Warto zobaczyć

Ku pamięci leśniczego Maxa Mendla

W lesie pomiędzy Kozłowem i Rachowicami, stosunkowo blisko niedawno wybudowanej autostrady, stoi od 80-ciu lat okazały kamienny krzyż z inskrypcją „MAX MENDEL … 27.11.1932″. Napisy pomiędzy imieniem i nazwiskiem oraz przy podstawie są skute. Zdjęcie tego krzyża, znajdującego się przy drodze Bunkrowej prowadzącej w rejonie ziemnych bunkrów, zamieściłem 2 lata temu w reportażu z rowerowych spacerów w notatce „Z leśnych ścieżek z okolicy Kleszczowa” http://nepomuk.pl/informacje/z-lesnych-sciezek-w-okolicy-kleszczowa-%e2%80%a6 . Wtedy o tym monumencie i jego bohaterze nie wiedziałem nic. Dopiero przy zbieraniu materiałów do opracowania zamówionego przez „Nowiny Gliwickie” dotarłem do osób znających jego tajemnicę, a w szczególności do mieszkańca Kozłowa p. Alojzego Franika, który opowiedział mi jego historię.  /BN/
 

 

Max Mendel był leśniczym na służbie księcia raciborskiego Wiktora III Augusta von Ratibor, do którego należały ogromne połacie okolicznych lasów. W miejscu, gdzie stoi krzyż, 27 listopada 1932 r. leśniczy został zamordowany uderzeniem w głowę. Zabity został również towarzyszący mu pies. Sprawców morderstwa nie wykryto, chociaż podejrzewano o nie kłusowników. Wiernemu leśniczemu Książę ufundował i postawił na miejscu zdarzenia okazały pomnik - krzyż z inskrypcją, a wydawało się, że sprawa na zawsze pozostanie tajemnicą. Po II wojnie światowej, na przełomie lat 40-tych i 50-tych, nowe ludowe i radzieckie władze wysyłały na wschód do pracy w łagrach okoliczną miejscową ludność. Niewiele osób stamtąd powróciło. Wróciła jednak wiadomość, że jeden z morderców leśniczego, tam, na łożu śmierci przyznał się do zabójstwa i opowiedział o jego przebiegu. Wtedy w lesie kłusowali ojciec z synem. Leśniczy złapał na gorącym uczynku ojca. Syn, niezauważony, podszedł do leśniczego z tyłu i zabił go uderzeniem w głowę. Dla bezpieczeństwa zabili również psa. Myślę, że ta historia nigdy nie została opublikowana i żyje jedynie w kozłowskiej legendzie. Na pewno razem z pomnikiem jest tragicznym memento dawnych wydarzeń i ludzkich sumień. Czy tajemnica nieodległej tragedii innego leśnego morderstwa gliwickiego taksówkarza-myśliwego Marka Szlenzaka zamordowanego 31.12.1989 też się kiedyś wyjaśni?

Bogusław Nowakowski

Tajemnice lasu pod Rachowicami

Redakcja tygodnika “Nowiny Gliwickie” zwróciła się do naszego Stowarzyszenia, by napisać o elementach okolicznego krajobrazu, które nie są ogólnie znane, które owiewa jakaś tajemnica. Usatlililśmy, że opracuję coś o rzadko odwiedzanych i zapomnianych monumentach-pomnikach upamietniających zmarłych, znajdujących się w lesie miedzy Kozłowem i Rachowicami. Na rowerowych wycieczkach zrobiłem zdjęcia i powoli docierałem do tajemnic, szukając ludzi, którzy chcieliby podzielić sie informacjami. Powstał mały artykuł zilustrowany trzema zdjęciami i zamieszczony w w tygodniku z dn. 14.03.2012 roku, którego treść załączam. W trakcie jego przygotowania odkryłem szerszą prawdę: jeśli coś jest tajemniczego, to jest tego jakaś przyczyna. BogusławNowakowski 

Tajemnice lasu pod Rachowicami

 Gdy wyjedziemy na wycieczkę rowerową z Gliwic z rejonu POCHu w kierunku zachodnim, do Kozłowa, a później dalej, już po ok. 5 km wjedziemy w las, którym dość szybko można dojechać do Rachowic, Bojszowa czy Kleszczowa. Prowadzą tam popularne szlaki, a leśne drogi nadają się świetnie do rowerowych i pieszych spacerów. Zwiedzanie lasu można też zacząć od posiłku, rozpoczynając wycieczkę z niedawno wybudowanego parkingu, tzw. MOPa, przy autostradzie A4.

W tym jednym z najbliższych Gliwicom kompleksie leśnym żyje dziko wiele zwierząt, które na pewno na spacerach będziemy mieli okazje spotkać, a swego czasu podobno widziano nawet ślady słynnej pumy-pantery. Są wspaniałe okazy drzew i piękne aleje prowadzące do leśniczówek. Są tajemnicze bunkry, których przeznaczenia niełatwo się domyślić. Ten las był na pewno świadkiem wielu wydarzeń, z których tragiczne trzy upamiętniono wzniesionymi kamiennymi pomnikami.

Najmłodszy z nich to memorandum, ku pamięci 37 letniego Marka Szlenzaka, z zawodu taksówkarza, z zamiłowania myśliwego, zamordowanego z własnej broni w sylwestra 1989 roku. W Nowy Rok 1990 roku policja i znajomi, odnaleźli ciało, zginęła broń i dokumenty, ale do dziś nie odnaleziono mordercy. Na miejscu tragedii, pośród smukłych sosen leży, ogrodzony drewnianym płotkiem granitowy głaz z wymowną inskrypcją. Znajdziemy go blisko leśnego szlaku rowerowego Łany Wielkie - Rachowice, 25 metrów na południe od drogi. Będąc na miejscu, w lesie, możemy wyobrazić sobie tę zimową tragedię, którą upamiętnili koledzy z gliwickiego koła łowieckiego, przesyłając zmarłemu ostatnie zawołanie „DARZ BÓR”.  

Tajemniczym krzyżem, na którym ktoś zapala czasem znicz, jest monumentalny pomnik upamiętniający śmierć leśniczego Maxa Mendla w dniu 27 listopada1932 roku. Znaleziono go martwego razem psem leżącym u jego nóg, a o morderstwo podejrzewano kłusowników. Książę Raciborski ufundował wiernemu leśniczemu okazały pomnik, o szlachetnych proporcjach, ze wspaniałego kamienia, z charakterystycznym współczesnym wtedy liternictwem. Ok. 20 lat później, w dalekiej Rosji, umierający „na nieludzkiej ziemi” jeden ze sprawców na łożu śmierci przyznał się do zabójstwa, wyjawiając okoliczności potwierdzające domysły. Zacierający ślady dawnych wydarzeń, skuli napisy na pomniku. Może to zatarcie historii uchroniło krzyż przed zdewastowaniem? Pomnika tego należy szukać w młodym bukowym zagajniku, w okolicy leśnych bunkrów, ok. 20 metrów na południowy-zachód od drogi.

Bardzo ciekawym i najstarszym z opisywanych tu trzech monumentów jest pomnik ku pamięci hrabiego Juliusa Rogera. Wymowne serce na granitowym usypisku, zwieńczone krzyżem jest pamiątką nagłej śmierci wielkiego społecznika, lekarza, naukowca, badacza ludowej kultury. Ze wspaniałym wykształceniem przyjechał do Rud Wielkich w 1847 roku na zaproszenie księcia raciborskiego Wiktora. Pomimo młodego wieku, ze względu na swoją osobowość i aktywność, był osobą bardzo zasłużoną dla rejonu Raciborza i Rybnika. Na jego pamiątkę rybnicki szpital, który hr. Roger zakładał, nosi imię św. Juliusza. Podczas swoich lekarskich wizyt w chłopskich chatach dr Roger zetknął się ze śląskimi zwyczajami. Nauczył się języka polskiego i zajął się systematycznym zbieraniem oraz zapisywaniem śląskich pieśni ludowych. Był też zapalonym entomologiem - jego zbiór chrząszczy z terenu Górnego Śląska przyniósł mu uznanie środowisk naukowych. Zmarł nagle, w lesie 7 stycznia 1865 roku w wieku 46 lat, a na miejscu śmierci wzniesiono ten pamiątkowy monument. Stosunkowo niedawno umieszczono na nim informację o postaci i działalności Hrabiego. Pomnik znajduje się przy jednej z bocznych dróg odchodzących na południe od niebieskiego szlaku pieszego prowadzącego z Kozłowa do Rachowic, ok. 500 m od szlaku. Jedną ze współczesnych jego tajemnic jest, że pomimo, że znajduje się on bezpośrednio przy leśnej drodze, kierunkowskazy mające do niego doprowadzić turystów są prawie zawsze obrócone w przeciwną stronę. Czyżby na tym polegała lokalna ochrona zabytków? A może właśnie dlatego, że jest tak ukryty w głębiach lasu, praktycznie niezniszczony przetrwał 150 lat?

Tajemnicą nieodkrytą jest leśny krzyż na mogile nieznanego niemieckiego żołnierza zastrzelonego w 1945 roku. Do niedawna żył pan Antonii Mikno, który pamiętał o niej i tam, a także na krzyżu leśnika przy bunkrach w Dzień Zaduszny zapalał znicze. Najprawdopodobniej nie znał osobiście ofiar, ale pamiętał zapomnianych.

 

opracował Bogusław Nowakowski - prezes Stowarzyszenia „Nepomuk”, na podstawie relacji leśników p. p. Włodzimierza Zielińskiego i Jerzego Polowczyka, p. Tadeusza Swaryczewskiego, p. Alojzego Franika  oraz dzięki pomocy p. Moniki Sendal  

Krzyż w Pyskowicach - prace zostały zakończone

1_0111Zakończenie remontu, rozpoczętego jeszcze w 2009 roku, musiało czekać aż do tego sezonu. Już wyremontowany i pozłocony przez Pana Dariusza Kulozika wizerunek Chrystusa, zdeponowany na domowej biblioteczce, w dniu trzęsienia ziemi w japońskiej Fukushimie upadł z dużej wysokości i ponownie się zniekształcił. Wymagał więc kolejnych napraw. Sprawą do detektywistycznego rozszyfrowania była zamieszczona na tylnej części postumentu inskrypcja o fundatorach, której długo nie mogliśmy odczytać. Wykonane zdjęcie, komputerowo wyostrzone i powiększone pokazało ślady liter, których wcześniej nie widzieliśmy - “Fundatorzi:   J. Urbańczyk   R. Sch_l__”. Nie wierząc z możliwość słowa “Fundatorzi”, za radą przyjaciela naszego Stowarzyszenia Profesora Krzysztofa Nitscha zwróciliśmy się do językoznawcy. Pani Profesor Antonina Gryboś z Uniwersytetu Śląskiego szybko potwierdziła możliwość takiego odczytania dodając, że przecież w śląskiej gwarze są również “grziby”. Odczytanie drugiego nazwiska, być może “Schultz”, wymaga dalszych badań historycznych. Ostatecznie jesienią 2011 zakończono prace. Na postawionym na nowo krzyżu zamocowano wizerunek Chrystusa, pogłębiono nadające się do odczytania teksty o fundatorach, wykończono kamienne zdobienia, zakonserwowano kamień, zamocowano nowe małe ogrodzenie, wypełniono dylatację u podstawy. Zdemontowano blachę trapezową okalającą postument, a w jej miejscu wspawano szczeble nowego ogrodzenia i całość zakonserwowano farbą. Na placu bazy sprzętu wokół ogrodzenia posadzono tuje, które w przyszłości będą stanowić żywe tło.

Życzylibyśmy sobie i mieszkańcom Pyskowic, by ten zabytkowy piękny obiekt przetrwał co najmniej kolejne 150 lat! /BN/

Kapliczka Łabędy Pszenna/Rzeczycka c.d.

Zakończyliśmy I etap renowacji. Wymieniona została dachówka na, wymagającej niewielkich napraw, dodatkowo zakonserwowanej konstrukcji więźby dachowej. Położono nowe tynki, wykonano nową obróbkę blacharską dachu i elewacji. Zamontowano nowy, wykonany z piaskowca, krzyż, podkreślający barokowy charakter obiektu. Elewacje pomalowano najlepszymi i najnowocześniejszymi farbami. Wszystkie te prace wykonała doskonale, dochowując tradycyjnych technologii murarskich, Firma Brogowski. Prace prowadzone były z konsultacjami konserwatorskim Urzędu Miejskiego w Gliwicach, programem konserwatorskim przygotowanym przez firmę “Venit”, ekspertyzą przeprowadzoną przez firmę “Complex”. Drzwi wykonał i osadził Pan Hubert Webs z Taciszowa. Do kolejnego etapu pozostała renowacja wnętrza i zagospodarowanie wokół kapliczki. /BN/

Rzeźba z Parafii Rzeczyce odrestaurowana

i Św. Jan Nepomucen ma swoje tymczasowe miejsce, do czasu przygotowania odpowiedniej siedziby, w galerii Centrum Jana Pawła II przy gliwickiej Katedrze, na II piętrze w sali 307. Zapraszając do jej odwiedzenia, bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy się przyczynili do uratowania tego pięknego zabytku naszego lokalnego dziedzictwa.

  img_6983img_6990 Członkowie Stowarzyszenia NEPOMUK

 

Krótka historia rzeźby i prac restauratorskich:

Wg rodzinnego podania rzeźba przypłynęła do Rzeczyc rzeką (Kłodnicą). Pradziadek Pani Marii Magdaleny Prüfer z domu Poloczek odnalazł ją i postawił w wybudowanej przy domu, w 1883 roku, kapliczce. W 2008 roku członkowie Stowarzyszenia NEPOMUK wyciągnęli, zrujnowaną przez wilgoć i szkodniki, rzeźbę, by cokolwiek z niej uratować. W trakcie procesu odnawiania, który trwał do maja 2011, rzeźbę wysuszono i zakonserwowano, uzupełniono ubytki drewna oraz zrekonstruowano jej zmurszałe, nieistniejące już elementy . W pracach stolarskich i rzeźbiarskich brali udział między innymi pp.Henryk Brzozok - stolarz rzemieślnik, Adam Howaniak - rzeźbiarz z zamiłowania. Malowanie wykonała Pani  Katarzyna Podgórny - konserwator, a projekt konsultowała Pani Anna Szadkowska - diecezjalny konserwator zabytków. W maju 2011 Pani Maria Magdalena Prüfer przekazała rzeźbę Parafii Rzeczyce. Z ramienia Stowarzyszenia NEPOMUK w pracach brali udział pp. Marek Słabosz, Zbigniew Sokalski oraz Bogusław Nowakowski, który równocześnie był głównym fundatorem odrestaurowania tej zabytkowej rzeźby.

Gliwicom przybędzie zabytkowa figura J. Nepomucena

Od “Gliwickich Metamorfoz” otrzymaliśmy list:
W imieniu Stowarzyszenia Na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic “Gliwickie Metamorfozy” uprzejmie zawiadamiam, że w dniu 12.05.2011r. (najbliższy czwartek) o godzinie 15.30 w kaplicy Jana Nepomucena na rogu ul. Toszeckiej i Nad Łąkami (dzielnica Czechowice) nastąpi przekazanie, będącej w posiadaniu naszego stowarzyszenia, zabytkowej figury Jana Nepomucena pochodzącej z Zarzecza (teren obecnego Jeziora Goczałkowickiego) opiekunom kapliczki - w szczególności Stowarzyszeniu Rozwoju Czechowic. Zapraszam do obejrzenia tej (bardzo skromnej) uroczystości. Wspomniana figura chroniła Zarzecze przed wylewami Wisły do momentu planowego zalania wsi (ok. 1954 roku). Cudem ocalona z kapliczki, którą można dziś oglądać jedynie na nielicznych zdjęciach, znalazła schronienie na ponad 50 lat na prywatnej posesji należącej do byłego mieszkańca Zarzecza w jednej z miejscowości Śląska Cieszyńskiego. Jesienią 2010 roku właściciele rzeźby podjęli decyzję o pozbyciu się figury i na skutek zainteresowania członków naszego stowarzyszenia oraz licznych pozytywnych zbiegów okoliczności przekazali ją nam nieodpłatnie. Postanowiliśmy przekazać ją zaprzyjaźnionemu Stowarzyszeniu Rozwoju Czechowic, które wraz z Radą Osiedlową dzielnicy Czechowice wyraziły duże zainteresowanie jej losem i chęć opieki nad tą figurą o niebanalnej historii. Umieszczając ją we wspomnianej kapliczce wzbogacą jej wnętrze o jedyną figurę jej patrona - ostatnia została skradziona wiele lat temu. Jednocześnie nadmieniamy, że nasze stowarzyszenie jest w trakcie opracowywania historii figury i po ukończeniu pracy (około czerwca b.r.) zobowiązujemy się przekazać dokumentację na ręce mieszkańca Czechowic, Andrzeja Szelki - sympatyka “Metamorfoz”, z którym jesteśmy w stałym kontakcie.
Marek Klimurczyk - Stowarzyszenie Na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic “Gliwickie Metamorfozy”.
Gratulujemy i zapraszamy  do podgliwickich Czechowic! /BN/
 

 

NEPOMUK z Rzeczyc w trakcie renowacji

Aktualnie nad rzeźbą pracują: Stolarz - przygotowuje i wstawia elementy drewniane zastępujące zniszczone ubytki,  Rzeźbiarz - formujący te elementy i dopasowujący do charakteru dzieła, Konserwator - usuwa korniki i stosuje środki ochronne, nakłada polichromię. Zdjęcia pokazują postępy prac.  Proboszcz rzeczyckiej parafii - ks. Stanisław Wierny planuje umieścić zrekonstruowaną rzeźbę wewnątrz kościoła, a jej dawną siedzibę - starą kapliczkę odnowić i na nowo zagospodarować.

201011270542010112705020101127052201011270572010112705920101127062

/BN/

Nowa kapliczka w Łabędach !

W dzielnicy Gliwice - Łabędy, przy kortach tenisowych przy ul. Zakątek Leśny, staraniem Pana Pawła Dudka, powstała piękna, wkomponowująca się w leśne otoczenie kapliczka. Parafia ją przyjęła i ksiądz proboszcz Antonii Pleśniak poświęcił. Gratulujemy inicjatywy i realizacji. /BN/

Z legend o sośnickiej kapliczce…

Według legendarnych opisów, powstanie kapliczki maryjnej w Sośnicy przy ulicy Głogowskiej łączy się z działalnością na tym terenie w latach 1805 - 1809 Wincentego Eliasza i Karola Pistulki - śląskich rabusiów.

Pewnego razu wieśniak z Sośnicy udał się wraz z parobkiem do lasu. Gdy zbierali drzewo na opał, podpatrzyli, że Pistulka i Eliasz zakopali w ziemi pokaźnych rozmiarów przedmiot, a na miejsce to wtoczyli wielki kamień.
Gdy rozbójnicy oddalili się, chłopi postanowili sprawdzić, co zostało ukryte pod głazem. Odsunęli go, odkopali warstwę ziemi i ujrzeli … skrzynię. Załadowali ją na taczkę i pojechali do domu. Na miejscu okazało się, że w pudle ukryta została ogromna suma pieniędzy.
Zamiast się nią podzielić, wieśniak wygnał parobka z domu. Ten wyklął pracodawcę i jego spadkobierców, po czym oddalił się.
Dręczony wyrzutami sumienia wieśniak nakazał w miejscu, w którym znaleziono skarb, wybudować kaplicę. Chciwy gospodarz niedługo cieszył się majątkiem. W krótkim bowiem czasie zmarł, a jego potomkowie stali się ludźmi biednymi.
W przeszłości kaplica regularnie odwiedzana była przez procesje błagalne. Przez całe lata nazywana była przez mieszkańców Sośnicy „dziękczynną”. W okresie międzywojennym widniał na niej napis w języku niemieckim: Chrześcijaninie nie przechodź bez pozdrowienia, pamiętaj, że jestem twoim Zbawcą!

(DR)

Rozbójnicy Eliasz i Pistulka zakopujący Skarb w Sośnicy.

Rozbójnicy Eliasz i Pistulka zakopujący skarb w Sośnicy. Rysunek Maji Piejko ze SP nr 21 w Gliwicach.

Tags: , , ,

Czy można adoptować obiekty zabytkowe?

Okazuje się, że tak! Opiekunami kapliczki maryjnej przy ul. Głogowskiej w Gliwicach - Sośnicy zostali uczniowie i nauczyciele pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 21 im. H. Sienkiewicza.

Kapliczka
Obiekt pochodzi z początku XIX w. Z jego powstaniem wiąże się legenda o działalności śląskich rozbójników - Eliasza i Pistulki. Przez wiele lat kapliczkę mijali wierni udając się do kościoła w Zabrzu. Ma postać wieżyczki. Załamana jest schodkowo w trzech kondygnacjach. Każdy z powstałych czworościennych graniastosłupów ma dookolny okapnik. Z przodu środkowej kondygnacji znajduje się wnęka zasłonięta sztachetową metalową bramką. Ostatnia bryła to ściana tylna i dwa filary łukowato zwieńczone. Czworoboczna bryła kapliczki nakryta jest czterospadkowym daszkiem.

Historia adopcji
Kapliczka była bardzo zaniedbana, więc uczniowie wspólnie z nauczycielami podjęli decyzję o objęciu jej opieką. 20 listopada 2008 roku młodzi ludzie adoptowali kapliczkę, któremu to aktowi towarzyszyła uroczysta ceremonia.
Inicjatywa uczniów wpisuje się w program edukacyjny „Ślady przeszłości - uczniowie adoptują zabytki”, część działań przeprowadzili w ramach programu „Patriotyzm jutra” . Beata Korczewska, nauczycielka historii i członek Stowarzyszenia „Nepomuk” powiedziała: Poznawaliśmy historię Sośnicy i zastanawialiśmy się, jakie to mogłoby być miejsce. Chcieliśmy przede wszystkim, żeby znajdowało się niedaleko szkoły i ta kapliczka to wymaganie spełnia („Gość Niedzielny”, nr 48, 30.11.2008).

Podjęte działania
Przed dokonaniem adopcji uczniowie poznawali historię Sośnicy, odszukali obiekt zabytkowy, dokonali pomiarów kapliczki, analizowali mapy i literaturę oraz śledzili strony internetowe. Wiosną 2008 r. rozpoczęli drobne prace porządkowe wokół kapliczki. Przynosili kwiaty i znicze oraz posadzili w jej pobliżu krzewy ozdobne. Jesienią do prac porządkowych i malarskich przyłączyli się mieszkańcy Sośnicy.
W czasie prac nad porządkowaniem kapliczki uczniowie wspólnie z opiekunami oraz zaangażowanymi mieszkańcami Sośnicy wykonali dokumentację fotograficzną, prezentację multimedialną oraz wydali broszurę z legendą o powstaniu zabytku. Podczas zajęć w szkole układali wiersze o legendach sośnickich, przygotowali wystawę prac plastycznych o tutejszych legendach i opracowali biografie rozbójników.

Zaangażowanie mieszkańców Sośnicy
W opiekę nad kapliczką zaangażowała się społeczność tej dzielnicy Gliwic. Proboszcz ofiarował figurę Matki Bożej, a kustosz Izby Tradycji KWK Sośnica - Makoszowy kserokopię mapy z 1867 r. z zaznaczoną kapliczką. Osoby zaprzyjaźnione ze szkołą podjęły się jej remontu. Policja zapewniła bezpieczeństwo podczas uroczystości adopcyjnych 20 listopada 2008 r., zaś Dyrektor i Rada Rodziców czuwali nad stroną finansową przedsięwzięcia.

Działania podjęte przez uczniów i nauczycieli SP nr 21 są inspiracją także dla naszego Stowarzyszenia. Im więcej podobnych inicjatyw, tym więcej śladów przeszłości ocalimy dla przyszłych pokoleń.

Składamy serdeczne podziękowania Pani Beacie Korczewskiej za przekazanie materiałów o kapliczce maryjnej w Gliwicach - Sośnicy.

(DR)


Tags: , , ,

Z prac nad NEPOMUKIEM z Rzeczyc

Figura Jana Nepomucena jest aktualnie poddawana renowacji. Usunięto warstwy farby, uzupełniane są ubytki, a drewno poddane będzie działaniu penetrujących środków ochronnych. Na zdjęciach figura sprzed konserwacji oraz po zdjęciu warstw farby. Widać jak wiele zabiegów konserwatorskich dzieło to wymaga. (BN)

Z leśnych ścieżek w okolicy Kleszczowa

W najbliższej okolicy Gliwic znajdziemy krzyże i małe pomniki zaszyte wśród drzew. Są świadectwem często tragicznych wydarzeń, których ślad pobudza naszą pamięć, wyobraźnię i refleksję. Oto kilka zdjęć z rowerowych spacerów:

Remont krzyża w Pyskowicach

Jednym z obiektów odnawianych przez nasze Stowarzyszenie jest powalony przez wichurę krzyż
w Pyskowicach przy ul. Powstańców Śląskich
.

Po wykonaniu kompleksowego kosztorysu przeprowadziliśmy zbiórkę funduszy na jego remont wśród okolicznych firm. Dzięki hojności parafian z pyskowickiego kościoła św. Mikołaja uzyskaliśmy dodatkowe środki na prace renowacyjne.
Nawiązaliśmy także kontakt z właścicielem terenu, który udzieli nam wsparcia w trakcie montażu obiektu.

Ponieważ stary krzyż pękł na pięć części i jego odrestaurowanie byłoby bardzo kosztowne i pracochłonne, wykonaliśmy jego replikę z piaskowca. Odnowiliśmy także połamany na dwie części oraz zniszczony przez czynniki atmosferyczne metalowy wizerunek Jezusa.

Postawienie krzyża na cokole planujemy na wiosnę przyszłego roku. Panujące obecnie niskie temperatury oraz wilgotność uniemożliwiają nam dokończenie renowacji zgodnie z zasadami konserwacji obiektów zabytkowych.

(DR)

Tags: , ,