Stowarzyszenie Nepomuk

organizacja pożytku publicznego KRS nr 0000324345

Tajemnice lasu pod Rachowicami

30/03/2012

Redakcja tygodnika “Nowiny Gliwickie” zwróciła się do naszego Stowarzyszenia, by napisać o elementach okolicznego krajobrazu, które nie są ogólnie znane, które owiewa jakaś tajemnica. Usatlililśmy, że opracuję coś o rzadko odwiedzanych i zapomnianych monumentach-pomnikach upamietniających zmarłych, znajdujących się w lesie miedzy Kozłowem i Rachowicami. Na rowerowych wycieczkach zrobiłem zdjęcia i powoli docierałem do tajemnic, szukając ludzi, którzy chcieliby podzielić sie informacjami. Powstał mały artykuł zilustrowany trzema zdjęciami i zamieszczony w w tygodniku z dn. 14.03.2012 roku, którego treść załączam. W trakcie jego przygotowania odkryłem szerszą prawdę: jeśli coś jest tajemniczego, to jest tego jakaś przyczyna. BogusławNowakowski 

Tajemnice lasu pod Rachowicami

 Gdy wyjedziemy na wycieczkę rowerową z Gliwic z rejonu POCHu w kierunku zachodnim, do Kozłowa, a później dalej, już po ok. 5 km wjedziemy w las, którym dość szybko można dojechać do Rachowic, Bojszowa czy Kleszczowa. Prowadzą tam popularne szlaki, a leśne drogi nadają się świetnie do rowerowych i pieszych spacerów. Zwiedzanie lasu można też zacząć od posiłku, rozpoczynając wycieczkę z niedawno wybudowanego parkingu, tzw. MOPa, przy autostradzie A4.

W tym jednym z najbliższych Gliwicom kompleksie leśnym żyje dziko wiele zwierząt, które na pewno na spacerach będziemy mieli okazje spotkać, a swego czasu podobno widziano nawet ślady słynnej pumy-pantery. Są wspaniałe okazy drzew i piękne aleje prowadzące do leśniczówek. Są tajemnicze bunkry, których przeznaczenia niełatwo się domyślić. Ten las był na pewno świadkiem wielu wydarzeń, z których tragiczne trzy upamiętniono wzniesionymi kamiennymi pomnikami.

Najmłodszy z nich to memorandum, ku pamięci 37 letniego Marka Szlenzaka, z zawodu taksówkarza, z zamiłowania myśliwego, zamordowanego z własnej broni w sylwestra 1989 roku. W Nowy Rok 1990 roku policja i znajomi, odnaleźli ciało, zginęła broń i dokumenty, ale do dziś nie odnaleziono mordercy. Na miejscu tragedii, pośród smukłych sosen leży, ogrodzony drewnianym płotkiem granitowy głaz z wymowną inskrypcją. Znajdziemy go blisko leśnego szlaku rowerowego Łany Wielkie - Rachowice, 25 metrów na południe od drogi. Będąc na miejscu, w lesie, możemy wyobrazić sobie tę zimową tragedię, którą upamiętnili koledzy z gliwickiego koła łowieckiego, przesyłając zmarłemu ostatnie zawołanie „DARZ BÓR”.  

Tajemniczym krzyżem, na którym ktoś zapala czasem znicz, jest monumentalny pomnik upamiętniający śmierć leśniczego Maxa Mendla w dniu 27 listopada1932 roku. Znaleziono go martwego razem psem leżącym u jego nóg, a o morderstwo podejrzewano kłusowników. Książę Raciborski ufundował wiernemu leśniczemu okazały pomnik, o szlachetnych proporcjach, ze wspaniałego kamienia, z charakterystycznym współczesnym wtedy liternictwem. Ok. 20 lat później, w dalekiej Rosji, umierający „na nieludzkiej ziemi” jeden ze sprawców na łożu śmierci przyznał się do zabójstwa, wyjawiając okoliczności potwierdzające domysły. Zacierający ślady dawnych wydarzeń, skuli napisy na pomniku. Może to zatarcie historii uchroniło krzyż przed zdewastowaniem? Pomnika tego należy szukać w młodym bukowym zagajniku, w okolicy leśnych bunkrów, ok. 20 metrów na południowy-zachód od drogi.

Bardzo ciekawym i najstarszym z opisywanych tu trzech monumentów jest pomnik ku pamięci hrabiego Juliusa Rogera. Wymowne serce na granitowym usypisku, zwieńczone krzyżem jest pamiątką nagłej śmierci wielkiego społecznika, lekarza, naukowca, badacza ludowej kultury. Ze wspaniałym wykształceniem przyjechał do Rud Wielkich w 1847 roku na zaproszenie księcia raciborskiego Wiktora. Pomimo młodego wieku, ze względu na swoją osobowość i aktywność, był osobą bardzo zasłużoną dla rejonu Raciborza i Rybnika. Na jego pamiątkę rybnicki szpital, który hr. Roger zakładał, nosi imię św. Juliusza. Podczas swoich lekarskich wizyt w chłopskich chatach dr Roger zetknął się ze śląskimi zwyczajami. Nauczył się języka polskiego i zajął się systematycznym zbieraniem oraz zapisywaniem śląskich pieśni ludowych. Był też zapalonym entomologiem - jego zbiór chrząszczy z terenu Górnego Śląska przyniósł mu uznanie środowisk naukowych. Zmarł nagle, w lesie 7 stycznia 1865 roku w wieku 46 lat, a na miejscu śmierci wzniesiono ten pamiątkowy monument. Stosunkowo niedawno umieszczono na nim informację o postaci i działalności Hrabiego. Pomnik znajduje się przy jednej z bocznych dróg odchodzących na południe od niebieskiego szlaku pieszego prowadzącego z Kozłowa do Rachowic, ok. 500 m od szlaku. Jedną ze współczesnych jego tajemnic jest, że pomimo, że znajduje się on bezpośrednio przy leśnej drodze, kierunkowskazy mające do niego doprowadzić turystów są prawie zawsze obrócone w przeciwną stronę. Czyżby na tym polegała lokalna ochrona zabytków? A może właśnie dlatego, że jest tak ukryty w głębiach lasu, praktycznie niezniszczony przetrwał 150 lat?

Tajemnicą nieodkrytą jest leśny krzyż na mogile nieznanego niemieckiego żołnierza zastrzelonego w 1945 roku. Do niedawna żył pan Antonii Mikno, który pamiętał o niej i tam, a także na krzyżu leśnika przy bunkrach w Dzień Zaduszny zapalał znicze. Najprawdopodobniej nie znał osobiście ofiar, ale pamiętał zapomnianych.

 

opracował Bogusław Nowakowski - prezes Stowarzyszenia „Nepomuk”, na podstawie relacji leśników p. p. Włodzimierza Zielińskiego i Jerzego Polowczyka, p. Tadeusza Swaryczewskiego, p. Alojzego Franika  oraz dzięki pomocy p. Moniki Sendal